Powiedziałyśmy dziś najbliższym znajomym o naszym, nie ukrywajmy, szalonym i trochę karkołomnym pomyśle. No, bo przecież nie mamy jeszcze większości muzyków. Nie mamy nagłośnienia. Nie mamy oświetlenia. Nie mamy animatora modlitwy. Nie mamy sprzętu, na którym można by wyświetlać teksty i fotografie. Nie mamy sali prób. Nie mamy nawet miejsca ani terminu Studenckiego Uwielbienia.
Ale czy to jest ważne?
My stawiamy się gotowe do działania z zeszytem i głowami pełnymi pomysłów, z całą listą znajomych umuzykalnionych ludzi, z entuzjazmem i studenckim wariactwem. Mamy poparcie i wsparcie duchowe Dobrych Ludzi. Mamy wiarę.
Bo przecież to spotkanie nie będzie kierowane ludzkimi umysłami i rękami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz